„Schronisko” Marika Krajniewska

30 grudnia 2015 Klakier

Masz ochotę na małą zabawę znaczeniami?
Zacznijmy: Schronisko, schronienie czy może schron? Bezpieczeństwo a może przeczekanie niebezpieczeństwa? Więzi, uwięzienie czy uwiązanie? …

Czym powinny być oczekiwania matki względem syna?
Jakie warunki trzeba spełnić, aby być dobrym synem?
Kiedy kończy się ludzka empatia?
Czy odrzucenie przestaje boleć?
Czy patologia jest dziedziczna?

Na te i inne pytania nie uzyskacie odpowiedzi.
Właśnie dlatego warto przeczytać.

Książka składa się głównie z krótkich zdań, czasem równoważników, które odbiera się trochę jak zbiór mniej lub bardziej poukładanych myśli. To ciekawy zabieg – nie ma tutaj dopowiedzeń, precyzji wypowiedzi – zupełnie jak w ludzkiej głowie.

___
cytaty z książki:

Ser, herbata, kawa, pomidory. I tak ich nie zje. Wniosłem siatki na górę. Ekologiczne reklamówki rozkładające się szybciej niż inne. Nabieranie na ekologię – takie czasy. Wcisnąłem dzwonek. Czary – mary, hokus – pokus i nic. Żadnego odgłosu, szurania dziurawych kapci, nic. A ja tu stałem jak debil i krzyczałem. Mamo to ja, mamo, to ja. Groteska aż żal dupę ściska. Wcisnąłem dzwonek kolejny raz, przytrzymałem dłużej, aż pozostał jego niewybredny dźwięk w moich uszach, kiedy zbiegałem po schodach, kiedy trzaskałem drzwiami do klatki schodowej, kiedy włóczyłem się z powrotem do mojego nowego domu. Zakupy zostawiłem pod drzwiami. Jutro zgniłe pomidory i stęchłą drobiową zje Poczciwy Kajtek bez majtek. W dupie to miałem. Przetwarzałem tę informację raz po raz, naiwnie ufając, że w nią wierzę.

Weszła zgrabna, trzymając dziewczynkę za drobną rączkę. Rozejrzały się dookoła i uśmiechnęły. Obie jednocześnie, identycznie. Z gracją zapukała o blat stołu. Nie widziała mnie, a mnie się nie spieszyło ujawniać. Wyszedłem w końcu, zostawiając kojec Rudego otwarty. Dziewczynka puściła dłoń matki i podbiegła do psa. Ostrożnie, zawołała zdziwiona, zaniepokojona, zatroskana. Troska matki, pomyślałem, najcenniejsze dla dziecka, pomyślałem, w każdym wieku, pomyślałem. Proszę się nie martwić, nic się nie stanie, musiałem zapewnić, mimo uwielbienia, z jakim słuchałem jej ostrzeżeń.

___
Tych kilka zaledwie faktów znalezionych w internecie o autorce, czyni ją według mnie niezwykle interesującą osobą.
Marika Krajniewska – urodzona w 1979 roku w Petersburgu, autorka wielu publikacji (m.in. Zapach malin, Za zakrętem, Okno), laureatka kilku konkursów literackich, właścicielka wydawnictwa Papierowy Motyl oraz założycielka Fundacji Kultury Papierowy Motyl, zajmującej się m.in. promocją sztuki i czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży. Pani Marika ma także na swoim koncie reżyserię krótkometrażowego filmu Głód