Marteen to człowiek niezwykle przywiązany do swoich codziennych rytuałów; gry na fortepianie, odprężającego picia herbaty, rąbania drewna na opał, czytania gazety w toalecie, długich spacerów z psem w zimowej aurze. Dni starszego pana na emeryturze, niegdyś w pracy odpowiedzialnego za pisanie raportów, były zadowalająco dla niego poukładane i przewidywalne.
Jednak powolutku, krok po kroku i dlatego prawie niedostrzegalnie zaczyna zaburzać się ten ustalony rytm.
Odstępstwa od normy z łatwością można było zrzucić na karb zwykłego roztargnienia lub nabytej z wiekiem ekscentryczności. Szczególnie, że z natury spokojny i cichy Marteen skrywa i bagatelizuje swoje problemy przed rodziną, z jednej strony czując wstyd i bezradność, a z drugiej nie wychwytując wszystkich pojawiających się wahnięć. Stopniowo też jego problemy z pamięcią i oddzieleniem przeszłości od teraźniejszości zaczynają się niepokojąco pogłębiać, będąc uciążliwe także dla niego samego, aż wreszcie stają się niebezpieczne.

Warto przeczytać, bo to niestety jeden z prawdopodobnych scenariuszy w Twoim życiu. Maarten Klein mógłby być Twoim ojcem lub dziadkiem.
To możesz być Ty.

___
Cytaty z książki:
– Szkoda, że już nie mamy zdjęć z tych wakacji – mówi Vera.
– Szkoda – przyznaję. – Rzym, Rzym miasto fontann.
– Trzy lata później była wojna.
– Też minęła – stwierdzam. – Wszystko kiedyś mija.
Wstaję, żeby nastawić kawę, a Vera zmywa w tym czasie talerze i odstawia na suszarkę. Przyglądam się jej z boku. Chyba znowu jest prawie tak szczupła jak wtedy, podczas tych wakacji w Rzymie, których sobie nie przypominam. Na szczęście sama wszystko opowiedziała. Mój Boże, co ja bym bez niej zrobił w takiej sytuacji (a najgorsze, że nie potrafię sobie dokładnie wyobrazić, co to oznacza: „w takiej sytuacji”).

– Komu machasz?
Spoglądam na swoją uniesioną prawą rękę, po czym szybko ją opuszczam. Rzeczywistość przychodzi na ratunek w postaci czarnego samochodu, który zatrzymuje się przed domem za datsunem Very.
– Doktor Eardly, to na pewno doktor Eardly – mówię szybko.
Vera wstaje, książkę, którą trzymała w ręce, odkłada na krześle grzbietem do góry i idzie do drzwi. Mogę odczytać tytuł. Our Man in Havana. Brzmi znajomo. Prawdopodobnie już ją kiedyś czytałem, choć nie mam pojęcia, o czym jest.

___
O autorze:
J. Bernlef (1937 – 2012) był całe życie związany z Amsterdamem, gdzie na początku swojej kariery pracował w księgarni. Pisał, redagował, zajmował się tłumaczeniem z języka szwedzkiego i angielskiego na niderlandzki. Swoje książki wydawał pod różnymi pseudonimami: Ronnie Appelman, J. Grauw, Cas den Haan, S. den Haan, oraz Cas de Vries.
Jest autorem niemal dziewięćdziesięciu dzieł, ale to właśnie powieść Niewdzięczna pamięć (Hersenschimmen) przyniosła mu światową sławę. Na kanwie tej powieści powstał scenariusz filmu pod tym samym tytułem.
W jego powieściach przewija się często temat muzyki, szczególnie muzyki jazzowej, której Bernlef był miłośnikiem i której autor poświęcił kilka swoich dzieł.

strona autora (niestety tylko w niderlandzkiej wersji językowej): www.bernlef.net