„Dygot” Jakub Małecki

2 listopada 2015 Klakier

Pierwsza książka, która przyciągnęła mój wzrok w księgarni. Pierwsza, którą wzięłam do ręki i pierwsza, której strony zaczęłam wertować. Ostatnia, którą się tego dnia zainteresowałam.

Początek historii ma miejsce niemal z chwilą, kiedy Jan Łabendowicz konstruuje w swoim domu we wsi Piołunowo radio. Pierwszą wiadomością, którą słyszy po jego uruchomieniu jest komunikat o wybuchu wojny. Tak to Jan zbudował wojnę, która… ciągnie się jeszcze wiele wiele lat po roku 1945.
Bohaterami książki są przedstawiciele kolejnych pokoleń dwóch rodzin, których losy splatają się ze sobą może pod wpływem klątwy, może modlitwy, wolnej woli a może determinizmu.

Niezwykłość tej książki zbudowana jest przez zwykłość. Jest to obraz zawartego w brzydocie piękna i prostej wiejskiej codzienności związanej ze zwykłymi chorobami i upośledzeniami, powszechnym natręctwem i szaleństwem, pospolitym ludzkim nieszczęściem i traumą.
To saga rodzinna, w której życia zaczynają się i kończą tak tragicznie i tak po prostu.

___
Cytaty z książki:
Niedługo później na świat przyszedł mały bezbarwny potwór. Rodził się trzydzieści godzin i omal nie zabił Ireny, która całkiem ochrypła od krzyku. (…)
Był biały od brwi po paznokcie stóp. Pod skórą rozciągały się gdzieniegdzie cienkie różowe smugi. Tylko źrenice miał czerwone, jakby przebijał przez nie środek głowy. Rzucał się i kopał. Janek próbował na niego nie patrzeć. Stara Paliwodowa, z rękoma po łokcie we krwi jego żony, gapiła się to w wiszącą na ścianie pasyjkę, to w wiadro z brudną wodą. Wreszcie wyszła z kuchni i cicho zamknęła za sobą drzwi.
Janek spojrzał na żonę. Długo mierzyła go wyzywającym wzrokiem. Podszedł wreszcie do chłopca i ostrożnie dotknął jego dłoni. Ciało było ciepłe. Dłoń miękka. Przesunął palcami po jego brzuchu, a potem dotknął czoła. Powoli wsunął pod niego rękę i uniósł przed twarz. Pomiędzy małymi nogami kołysał się siny flak pępowiny.
– Uduś go, Janek – powiedziała Irena, przyciskając policzek do przemoczonej poduszki.
Pokiwał głową w milczeniu, a potem odłożył dziecko na leżące na podłodze szmaty i znowu wyjrzał za okno. Jeden z kotów od niechcenia uderzał ogonem o ziemię.
– Trzeba go umyć – powiedział, odwracając się do drzwi. – I owinąć w co.
Cisza. Tylko huk wahadła w obudowie zegara.
– Ale podgrzej – jęknęła. – Tę wodę.
– Co?
– Podgrzej, bo inaczej się przeziębi.

___

Jak stwierdził sam autor: Książki są ciekawsze niż ich autorzy 🙂 . Źródło wypowiedzi: wywiad, prowadzenie Anna Gacek.

Jakub Małecki, ur. 1982, to znany już w środowisku literackim tłumacz i pisarz (Błędy (2008), Przemytnik cudu (2008), Zaksięgowani (2009), Dżozef (2011), W odbiciu (2011), Odwrotniak (2013) i Dygot (2015)). Jest laureatem nagrody Śląkfa w kategorii „Twórca roku”, dwukrotnie nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla.

strona autora: www.jakubmalecki.pl