Wyjrzyj przez okno, prześliźnij się wzrokiem po znanym tobie otoczeniu.
Sąsiedzi właśnie zasiadają do kolacji? A może wracają z pracy lub przyrządzają obiad wspólnie z dziećmi?
Zaparz sobie dobrą kawę, włóż kapcie i usiądź wygodnie w fotelu.
A teraz, z perspektywy twojego bezpiecznego, ciepłego domu, przeczytaj o chorobie, która od lat toczy miasto. Miasto, które mogłoby być twoją małą ojczyzną, gdyby tylko pozwolił na to splot okoliczności.
Detroit.
Detroit, które jak brzoskwinia, soczysta i kusząca, po przegryzieniu okazuje się robaczywa, zgniła w środku. Nie szkodzi, możesz ją po prostu wyrzucić i nie zawracać sobie nią głowy.
Ale gdybyś miał tylko tą brzoskwinię?
Wtedy pewnie odkroiłbyś to, co jeszcze jest dobre, udając sam przed sobą, że żadnych nadpsutych części nigdy nie było.

Właśnie w taki sposób radzą sobie z rzeczywistością przeciętni mieszkańcy upadłego miasta.

Przyjemnej lektury…

Cytaty z książki:
Tu i teraz byłem na syfiastym East Side – w strefie, która była wojenna z samej swojej natury. W miejscu należącym do tych, którzy kiedyś-coś-mieli. A ci, którzy kiedyś-coś-mieli, są o wiele bardziej niebezpieczni niż ci, którzy nie-mieli-nigdy-nic. Facet, który stał przede mną, był z gatunku tych, którzy prowadzą swoją własną wojnę. Nie walczył z żadną władzą, tylko z sobą samym. Na taką wojnę częściej można trafić na stacji benzynowej niż na Wall Street.
__
– Podpalenie – odpowiedział – w tym mieście podpalenia zdarzają się nieustannie. Tysiące rocznie, bracie. W Detroit jest straszna bieda, a ogień wychodzi taniej niż kino. Kanister benzyny kosztuje trzy pięćdziesiąt, a bilet na film osiem dolców. Poza tym w Detroit właściwie już nie ma kin, no więc kurwa… Ludzie podpalają najbliższy pusty dom i zasiadają na swojej pieprzonej werandzie. Piją najtańszego sikacza, rozpalają grilla i się cieszą, bo to świetna, kurwa, rozrywka. To nie do wiary. A ta staruszka, która mieszka obok nie ma ubezpieczenia. Gdy jej dom zajmie się ogniem, zostanie bezdomna i wkrótce umrze cała kolejna pierdolona ulica.

 

___
Charlie LeDuff to popularny amerykański dziennikarz, zdobywca Nagrody Pulitzera. W swoim kraju postrzegany jest jako postać kontrowersyjna ze względu na specyfikę reportaży, ale również na stawiane mu zarzuty popełnienia plagiatu. Sam mówi o sobie, że jest reporterem, bo dziennikarz może pisać nie patrząc, nie będąc na miejscu wydarzeń.
12 lat pracował dla New York Times, rzucił jednak pracę w jednej z najbardziej znanych dzienników i przeprowadził się z powrotem do rodzinnego Detroit, gdzie został redaktorem Detroit News. Obecnie pracuje dla FOX TV, gdzie prowadzi własny program The Americans.

Jest świetnym, interesującym i charyzmatycznym rozmówcą; potrafi rozmawiać zarówno z politykami, tak zwanymi szychami jak i zwykłymi ludźmi.

strona autora: www.charlieleduff.com